Pierwsza jazda.

04.06.2014 – pierwszy dzień pracy za kółkiem autobusu zaraz po zdaniu egzaminu. Trochę mi zeszło bo egzamin był 30.01, jednak musiałam jeszcze po drodze urodzić córkę i trochę dojść do siebie.

Pierwsza linia na której jeździłam to linia 150. Wtedy był jeszcze podział na 150L oraz 150P. Trzeba było się pilnować aby trasy nie pomylić. Jeździła ona na trasie Psie Pole stacja kolejowa. – Litewska. Raz przez Kiełczowską a raz przez Gorlicką. Przez krótki czas istniała również linia 151 (os Sobieskiego – Psie Pole stacja kolejowa) oraz

Czytaj dalej Pierwsza jazda.

Dobrze czynić dobro.

Czasami robiąc niewiele można uczynić czyjś dzień lepszym. Nie mówię tu o czekaniu na dobiegających, bo moje zdanie na ten temat znacie. Jak mam możliwość to poczekam ale pasażer jadący już w pojedzie oraz ten czekjący na następnych przystankach jest ważniejszy. Przykro mi ale taka prawda. Pomijam fakt, że ilość osób, które dostają szansę i zdążą dobiec a tym samym powie „dziękuję” jest prawie zerowa.

Wracając do historii.

Czytaj dalej Dobrze czynić dobro.

Wachta na statku.

Wstaję o 7. Szykuję się na poranną wachtę. O 7 30 schodzę na messę na śniadanie, a potem prosto na mostek na moją 4 godzinną wachtę. Zapoznaje się z panującymi warunkami i przejmuję ją od Starszego Oficera. Do 12 jestem na mostku, prowadzę statek ( na autopilocie, ale trzeba pilnować kursu), wymijam statki, nanoszę aktualną pozycję, sprawdzam działanie urządzeń do nadawania w niebezpieczeństwie itp.. Gdy zachodzi taka potrzeba, to wykonuję manewr antykolizyjny, aby bezpiecznie wyminąć się z innym Czytaj dalej Wachta na statku.