Krótkie historyjki z kilku dni pracy.

Kilka historyjek, które spotkały mnie w tym miesiącu. Było ich więcej, ale uciekły z pamięci. Muszę zacząć zapisywać.

  1. Spokojnie jedziemy, na miejscu pilota siedzi chłopczyk, około 6/7 lat z mamą. Akurat trafił mi się kurs, że co chwilę kogoś znajomego spotykałam i machaliśmy do siebie. Dzieciak podekscytowany, z rozmowy jaką prowadził z mamą wywnioskowałam, że lubi podróżować autobusami. Po którymś razie jak machałam komuś po trasie, słyszę głośne:

Czytaj dalej Krótkie historyjki z kilku dni pracy.

Przecież Wy tylko kierownicą kręcicie…

IMG_20180202_125355

No właśnie, co my jako kierowcy tak naprawdę robimy, bo lekarz to chociaż życie ratuje, strażak pożary gasi. A my? Przecież tylko kółkiem kręcimy i się obijamy. Ale czy to jednak prawda?

Kierowcą, wbrew pozorom, nie może zostać każdy. Tak samo jak lekarzem, policjantem czy sprzedawcą. Każdy ma predyspozycje do robienia czegoś innego. Byłam hostessą na promocjach w sklepach, sprzedawcą, kierownikiem, udzielałam korepetycji a teraz prowadzę autobusu. Marzą mi się jeszcze trzy rzeczy i jak dobrze rozegram to szybko to osiągnę.  Czytaj dalej Przecież Wy tylko kierownicą kręcicie…

22.01.1978

Strony biorące udział w zdarzeniu:

Jelcz 043 należący do PKS Zielona Góra
KrAZ 255B Jednostka Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej

Gdzie:

Osiecznica

Przebieg zdarzenia:

22.01.1978, ostatni dzień zimowych ferii,  na trasie Słubice – Zielona G1024px-Stocznia_Gdańska_Jelcz_043óra, w okolicach godziny 20:00 autobus Jelcz 043, potocznie zwany ogórkiem, wykonywał

Czytaj dalej 22.01.1978

Ostre hamowanie – wymówki pieszych.

Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że coraz więcej osób sądzi iż są nieśmiertelni. Może uważają, że mają geny Supermena, zbroję Iron Man’a czy też ich samochody są jak Batmobil. Niezniszczalne i kuloodporne.

Ilość osób wybiegających przez autobus jest coraz większa. I o dziwo nie są to tylko młode osoby. Coraz więcej jest osób starszych, nawet poruszających się o kulach czy też matek z dziećmi. Jak chcecie igrać ze swoim życiem to śmiało ale nie wciągajcie w to swoich pociech.

Czytaj dalej Ostre hamowanie – wymówki pieszych.

Ciepły guzik.

Niby nic a przydatna rzecz. Latem nie ma zbędnego wpuszczania ciepłego powietrza wozu a zimą wychładzania wnętrza pojazdu. Coraz wiecej miast korzysta z tego udogodnienia. Większość pasażerów wiedząc, jak w innych miastach to funkcjonuje czy we Wrocławskich tramwajach podświadomie wiedzą co robić.

Czytaj dalej Ciepły guzik.

Przystanek na żądanie.

Facebook przypomniał mi post sprzed roku. Jakby nie patrzeć ciągle temat aktualny i sprawiający wiele problemów.
W każdym mieście może to wyglądać inaczej. Dlatego warto zainteresować się tamatem wcześniej co by zaskoczenia nie było jak autobus się nie zatrzyma na przystanku i nas nie zabierze.
Przystanek na żądanie? To na żądanie, wiadomo. Ale jak to z nim jest. Jak jedziemy w pojeździe to Czytaj dalej Przystanek na żądanie.

Wesołych :)


Magia Wigilii…

To wyjątkowy dzień kiedy nawet w pawlaczu jest wypucowane na błysk. W salonie stoi pięknie udekorowana choinka. Do wyboru dwa modele, pachnąca wyciachana z lasu lub z PCV o woni kontenera z Hamburga. Przystrojenie trzeba siedemnaście razy poprawiać jeżeli w domu jest kot, bo skurczybyk jak ma 5 sekund wolnego czasu to już się montuje na drzewie. Ogólnie więc panuje atmosfera podniecenia. Z kuchni dochodzą piękne zapachy, bo Halina 7 dzień nie odchodzi od garów. Do przetworzenia ma 17 ton żywności. Najważniejszym daniem jest karp, który od tygodnia serfuje w wannie, a rodzina dochodzi do wniosku, że wynalazca chusteczek nawilżanych powinien być uhonorowany nagrodą Nobla. Z karpiem bywa problem jeżeli nie dostanie w czosnek przy zakupie i ma koniecznie przebywać w łazienkowym akwenie, żeby dzieci się cieszyły. Wtedy ktoś rybkę musi ukatrupić. Do akcji wkracza wtedy gospodarz domu Wacek. Postać bardzo charakterystyczna. Prawdziwy killer w kalesonach pamiętających jeszcze czasy pobytu Wacka w jednostce wojskowej numer 1879 w Trzebiatowie. Wkracza do akcji uzbrojony w młotek, wiertarko-wkrętarkę oraz czteropak który ma mu pomóc w oswojeniu się z widokiem zwłok. To trwa z reguły kilka godzin, bo w tym czasie Wacek rybę przeprasza że musi dokonać zbrodni, ale rodzina przepada za potrawami śmierdzącymi mułem. Karp dostaje w tubę i już skwierczy na patelni, a Halina patrzy na starego jak na komandosa z „GROMU”. Dzieci czekają z utęsknieniem na pierwszą gwiazdkę, która zazwyczaj pojawia się punktualnie o siedemnastej lub osiemnastej. Wszystko zależy od strefy czasowej. W przypadku kiepskiej pogody za gwiazdkę może robić lampka z dźwigu na pobliskiej budowie dziewięćdziesiątego marketu na osiedlu. Przybywają zacni goście. Szwagier na którego zawsze można liczyć jeżeli chodzi o konsumpcję alkoholu. On przybywa z żoną i trójeczką pociech, które są symulatorem tsunami. Pojawia się również wujek Władek, który ledwo odzyskał jako taki wygląd po zakładowej wigilii w warsztacie ślusarskim. On również przybywa z oblubienicą. Jak już wszyscy pościągają kozaki i rzucą wierzchnie okrycia do sypialni nadchodzi moment kulminacyjny. Opłatek plus życzenia, które powinny być składane po podłączeniu do wariografu. Wafel idzie w ruch, a wujek Władek pcha się do szwagierki z jęzorem. Dzieci nie chcą całować Władka, bo wali od niego jak z reaktora w Fukushimie. Po życzeniach siadanie do stołu. Dzieci domagają się prezentów. Starsi niekoniecznie, bo wiedzą czym to pachnie. Zazwyczaj pojawiają się zajebiste zestawy kosmetyków. Z reguły malinowe FA z talkiem którym można sobie udekorować marynarkę. Są też albumy o Pirenejach oraz publikacje „Sam naprawiam Daewoo”. Prezenty ogarnięte, więc pora na koryto. Karpik, pierożki, bigosik, hepatil, kluski z makiem, śledzik, hepatil, serniczek, mandarynka, karpik, hepatil, sałatka. Tak gdzieś po 4 godzinach słychać coraz częściej sygnały karetek pogotowia ratunkowego. Pomocy potrzebują ci którzy przez cały grudzień konsumowali jedynie wafle ryżowe, a podczas wigilii wpierdolą półtorej tony bigosu za jednym podejściem. To jest standardowa procedura. Jeżeli wieczerza jest z wariantem zakrapianym to zwyczajowo kończy się około drugiej w nocy jak kierowca wciąga Władka do taksówki, bo go rozchodniaczki przy windzie lekko sponiewierały. Jest też druga opcja, kiedy to wujek postanawia prowadzić osobiście forda fiestę i o poranku jest już gwiazdorem TVN-u, bo mając dziewięć promili jechał torowiskiem.

Wesołych Świąt 🙂