A miało być tak pięknie.

Pomyśleć tylko, że jadąc rano do pracy nastawiona byłam na zero atrakcji. No nie wyszło.
Droga do pracy szybko zleciała. Na zajezdni wiadomo. Sprawdzenie trzeźwości, pobranie dokumentów. Sprawdzenie czy wszystko jest, chwila plotek i na plac szukać wozu. Długo nie musiałam się rozglądać. Stoi dumnie i czeka jakby z utęsknieniem. A może to ja szłam stęskniona do niego. Wszystko jest możliwie.
No to teraz szybkie OC. Prąd, olej, chłodnica, spryskiwacze, poszycie, wewnątrz, Czytaj dalej A miało być tak pięknie.

Eh te jedzenie.

Linia 145
Trasa Tarnogaj – Sępolno
Podjeżdżam do przystanku Dworzec Główny, wymiana pasażerska. Wchodzi kilku studentów, każdy z torebką ze złotym M i napojem. „Wesoło będzie” myślę sobie i obserwuje owych pasażerów. Kilku usiadło, jeden stoi oparty o poręcz przy miejscu pilota. Póki jadł frytki nie interweniowałam., bo mimo wszystko jakoś tam złapał tą poręcz. Jednak po chwili widzę, że wyciąga kanapkę. No to już przesada. Czytaj dalej Eh te jedzenie.

Dzień kobiet :)

Takie słodkości od kolegów z pracy oraz dyrekcji 🙂

Dziś jedna z ciekawszych zmian. Rano początek z placu Grunwaldzkiego jako 146. Gaj – Bartoszowice – Gaj- pl. Grunwaldzki. Szybka wysiadka pasażerów na końcowym i jak to mówi kolega z pracy „but, but, but” i lecimy na Tarnogaj aby podjąć kurs na 145. Trzy kółka. Dzięki temu szybko zmiana zleciała. Trzeba co prawda uważać w miejscach, gdzie owe linie się rozbiegają, ale szybkie spojrzenie na ekran sterownika i już wiem gdzie jechać. W razie czego pasażerowie będą krzyczeć. Chyba…

Czytaj dalej Dzień kobiet 🙂

Pierwsza pomoc

Przykre, że takie rzeczy się dzieją. Przykre, że tylko kilka osób zostało i próbowało pomoc kierowcy. Niestety taka jest codzienność. „Po co mam pomagać, ktoś inny się tym zajmie”. Za każdym razem gdy wracam do domu cieszę się, że wróciłam cała. Czytaj dalej Pierwsza pomoc

Bombowy dzień…

Nikt nie lubi takich dni w pracy.
Początkowo nie chciałam uwierzyć w to co się wydarzyło na przystanku Dworcowa. Tego feralnego dnia przyjechałam na ten przystanek niedługo po zdarzeniu.

Początkowo sądziłam, że to awaria drzwi, kolizja czy inna mniej znacząca rzecz ale jak mi powiedział kolega z MPK, który jechał tym autobusem jako pasażer, co się tam naprawdę stało, początkowo go wyśmiałam. Czytaj dalej Bombowy dzień…

Zawsze można iść na piechotkę.

Wsiadają dwie panie, staja koło kabiny i jedna pyta:
„- Proszę Pani a dojadę tym autobusem na Zielną?
– Tym niestety nie. Na rondzie musi się Pani przesiąść na 131, 141 albo 331. Za przystankiem CH Korona , tylko uważać bo to na żądanie.
– ok. Dziękuje.
Wtedy druga podchodzi i pyta:
– A ja? Jak ja dojadę?
– Tak samo – odpowiadam.
– Ale ja nie chce z nią jechać.”

Magiczne opowieści z 308.

– Pani, bo ja to taki specjalny żel kupuje, wie Pani, na Węgrzech robiony, wie Pani, kolo 170 albo 180 zł kosztuje, wie Pani,  jak się czuje, jakbym miała 30lat a nie 60! Widzi Pani jaka mam czuprynę? Już 3tygodnie nie myje, bo wie Pani od tego można umrzeć. Dlatego, wie Pani, ja już głowy nie myje.

„Ulgowy pod Żabkę”

Przystanek Kiełczowska w stronę Litewskiej. Wsiada pasażerka:

– Ulgowy pod Żabkę
– Ale ja nie jadę do Kiełczowa
– Jak to nie? Jaka to niby linia?
– Linia 150. Psie Pole – Litewska
– taa….A gdzie to niby jest napisane?
– Tu i tu (wskazuję na wyświetlacze)
– Ta…. – I pani z fochem wysiadła