Sylwester 2018, a miało być tak pięknie…

Historia Basi z Trójmiasta.

Sytuacja z sylwestra 2018. Miałam już 20 minut do zjazdu na bazę. Ostatnie 3 przystanki i mogę zacząć świętować. Jednak życie pisze inne scenariusze.  Przewód od powietrza pękł. Dalsza jazda nie ma szans. Komu się to trafiło ten wie o czym mowa. Brak powietrza = brak hamulców. Ludzie w autobusie  czekają na rozwój wydarzeń. Szybko telefon do dyspozytora po autobus rezerwowy oraz mechaników.

Pasażerowie bardzo wyrozumiali. Włączyłam muzyczkę żeby nam się nie nudziło i czekamy na pogotowie techniczne. Przyjechali dość szybko.
Pomogłam pasażerom bezpiecznie przejść do drugiego autobusu. W końcu bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Wszyscy podziękowali oraz życzyli miłej pracy , wszystkiego naj naj a nawet więcej awarii. Historia mogła by się na tym skończyć. Mogłoby.
Panowie mechanicy naprawiają i nagle….autobus się zakołysał. O co chodzi? Patrzymy po sobie i idziemy sprawdzić. A tam Pani się tak spieszyła na imprezę sylwestrową, że uszkodziła autobus oraz swój samochód.

Podeszłam do niej aby sprawdzić czy wszystko jest z nią dobrze. Nie trzeba wzywać służ oraz aby się dogadać spisać oświadczenie i po sprawie…. Było by nawet znośnie gdyby się udało….
Ale Pani wyskoczyła jak oparzona. Zaczęła wyzywać mnie, mechaników, że to nasza wina,  że za jej pieniądze chcemy autobusy sobie naprawiać itd. Kiedy zaczęły się groźby włączyliśmy autobus żeby monitoring działał. Sytuacja zaczęła się robić coraz bardziej męcząca i trudna.
Nie dało się z Panią dogadać, trzeba było wezwać patrol policji. Ta  przyjechała, sprawdziła dokumenty,  zabezpieczenie miejsca zdarzenia – oświetlony autobus, wystawiony trójkąt ostrzegawczy.
Oczywiście wina Pani, ale ona nie chciała odpuścić. Jak policja spisała dane Pani przyszła i po raz kolejny zaczęła wyzywać

Do mnie co mnie najbardziej zabolało:
– Ty Nie wyruchana Kur*o……….


Emocje, hormony, zmęczenie tą sytuacją wzięło górą i pierwszy raz odpowiedziałam:

– Wyr…… jestem, bo jestem w 5 miesiącu ciąży.

To jeszcze gorzej zostałam potraktowana ja i moje nienarodzone dziecko dostało tyle wyzwisk obelg coś strasznego.

To był mój najgorszy dzień w pracy,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *