„Znowu mi zamknął drzwi przed nosem!”

„- A to ***! Zamknął mi drzwi przed nosem!”
„- No przecież biegłam, jak mógł mnie nie widzieć!”
” – Nie wiesz kim jestem! Od jutra już tu nie pracujesz”
„- Ty %#%@%# ” przy czym dodatkowo występuje tu walenie pięścią czy też kopanie w drzwi autobusu.

No właśnie, jak to jest, że ten zły i niedobry kierowca zamyka drzwi przed nosem. Nie chce ich otworzyć mimo, że jeszcze stoi na przystanku. Ano odpowiedź jest jedna i bardzo oczywista. Autobus to nie taksówka. Kierowcy jeżdżący już jakiś czas na danych liniach znają cykle na pamięć. (Nie raz zdarza mi się, gdy jadę osobówką spojrzeć nie na ten sygnalizator co powinnam
😉
). Wiemy już kiedy możemy jeszcze wpuścić spóźnialskich a kiedy już nie. Idealnym przykładem jest peron 3 na Rondzie Reagana. Jadąc 145/146 jest bardzo krótki czas na wymianę pasażerską. Gdy pasażerów jest mało i dość sprawnie to idzie zdążymy wyjechać, a jak nie to czekamy cykl, który trwa około 2 minut. Często zdarza się tak, że już przygotowani jesteśmy do wyjazdu spóźnialski zapuka do drzwi. Wtedy niestety musimy przekalkulować czy wpuścić tą jedną osobę, po której zaraz pojawia się kilka innych oraz występuje duże prawdopodobieństwo straty światła jak i oczekiwanie kolejnego cyklu (2 minuty!), czy też nie reagować.
Takich miejsc jest wiele w naszym mieście i obrzucanie łaciną podwórkową kierowcy czy tez motorniczego za to, że stara się
dowieźć pasażerów będących już w autobusie punktualnie i nie otwiera drzwi spóźnialskim jest bezcelowe.Kierowca/motorniczy włączając się do ruchu już nie zwraca uwagi na to co sie dzieje po prawej stronie, tylko skupia się na obserwowaniu sytuacji w lewym lusterku. Także, walenie/pukanie w drzwi nic nie da bo Was po prostu nie widzimy. Ważniejsze w tym momencie jest dla nas bezpieczne włączenie się do ruchu, zwłaszcza podczas szczytu komunikacyjnego.
Gdy jesteśmy spóźnieni też nie możemy czekać na każdego dobiegającego bo to generuje opóźnienie. Gdy jest możliwość staramy się poczekać, ale gdy nie ma takiej możliwości….przykro mi bardzo, ale musisz poczekać na następny autobus.
„Przecież mnie widział!” – pewny jesteś? Jak biegniesz za autami, za autobusem to jak mamy Cię zobaczyć?
„Bo tylko dwa metry podjeżdża i dalej stoi” – ale odjechał już z przystanku, wymiana pasażerów się zakończyła. Są przystanki, że trzeba te dwa metry przejechać aby system nas wykrył i dał nam sygnał do jazdy. Niekiedy jest od razu a czasami musimy kilka sekund poczekać. Sygnał do jazdy bywa bardzo krótki i można szybko go stracić i kolejne minuty czekać.
„Ku** czerwone było” – na wielu skrzyżowaniach autobusy i tramwaje mają osobne sygnalizatory. I nimi się sugerujemy podczas jazdy. To, że samochód ma czerwone wcale nie oznacza, że nasz sygnalizator też zakazuje nam jazdę. Bardzo często musimy w ułamku sekundy podjąć decyzje, hamować przy przejechać. Wyhamowanie kilku tonowego pojazdu z ludźmi na pokładzie , z pewnej prędkości, nawet na suchej nawierzchni nie jest łatwe. Musimy wybrać, przejechać czy zahamować licząc, że nikt się nie przewróci. Pasażerowie bardzo często nie dbają o swoje bezpieczeństwo i nie trzymają się poręczy. W większości przypadków telefon jest ważniejszy niż własne zdrowie.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *